NIEZALEŻNA TELEWIZJA DRUGIEGO OBIEGU - Platforma Wideo Gazety Polskiej

„Bestia w mundurze” na Rakowieckiej

Pełniła najwyższe stanowiska w stalinowskiej machinie zbrodni, przez niektórych nazywana „przedsionkiem śmierci”, szczególnie nienawidziła żołnierzy antykomunistycznego podziemia – prokurator Helena Wolińska. Redakcja „Gazety Polskiej” weszła w posiadanie unikatowego albumu przedstawiającego jej wizytę na Węgrzech, który przekazaliśmy do zbiorów Muzeum Żołnierzy Wyklętych i Więźniów Politycznych PRL.

Helena Wolińska urodziła się w 1919 r. w Warszawie jako Fajga Mindla Danielak. Swoją „krwawą karierę” rozpoczynała w Komunistycznej Partii Polski w latach 30. ubiegłego wieku. Przez kolejne lata, głównie za sprawą swoich licznych romansów z wysokimi rangą funkcjonariuszami komunistycznymi, pięła się na szczyty władzy w machinie stalinowskiego terroru. Mimo powszechnej wiedzy o jej życiorysie oraz zbrodniach jakich się dopuściła, m.in. na legendzie podziemia antykomunistycznego gen. Auguście Emilu Fieldorfie „Nilu”, niewiele było do tej pory zdjęć, na których została uwieczniona.

Redakcja „Gazety Polskiej”, po wielu staraniach, weszła w posiadanie unikatowego albumu fotograficznego, przygotowanego z okazji wizyty milicjantów z Polski na Węgrzech. Egzemplarz ten powstał w 1948 r., a główną postacią prawie czterdziestu ujęć jest, przewodnicząca delegacji, mjr Helena Wolińska.
– Zdecydowaliśmy się przekazać ten zbiór do tworzącej się dopiero, ale niezwykle ważnej i potrzebnej instytucji, jaką jest Muzeum Żołnierzy Wyklętych i Więźniów Politycznych PRL, aby mógł spełniać swoją rolę edukacyjną dla odwiedzających. – powiedziała Dorota Kania z „Gazety Polskiej” przekazując album na ręce Jacka Pawłowicza, dyrektora placówki przy ul. Rakowieckiej w Warszawie. Zdjęcia ze zbioru przedstawiają Helenę Wolińska w otoczeniu najwyższych rangą funkcjonariuszy węgierskiej komunistycznej bezpieki. Ujęcia wykonał milicyjny fotograf, a oglądając je możemy sobie uświadomić jak ważną rolę pełniła w komunistycznym aparacie represji.
– Jest główną postacią na większości zdjęć. One pokazują również pewną patologię, że szefową delegacji jest osoba w stopniu majora, a oficer w stopniu pułkownika jest tylko jej tłem, dodatkiem. – powiedział „Codziennej” Jacek Pawłowicz, dyrektor Muzeum Żołnierzy Wyklętych i Więźniów Politycznych PRL w Warszawie.
Dodał również, że ten album jest absolutnym unikatem i placówka, którą kieruje bardzo chętnie będzie przyjmowała tego typu dary.

Uwaga: Otwarcie Muzeum Żołnierzy Wyklętych i Więźniów Politycznych PRL w Warszawie planowane jest na 2019 r.