NIEZALEŻNA TELEWIZJA DRUGIEGO OBIEGU - Platforma Wideo Gazety Polskiej

Dwie eksplozje i seria awarii

Oderwanie fragmentu lewego skrzydła, seria krytycznych awarii samolotu, wybuch w kadłubie samolotu, rozpad samolotu i w efekcie uderzenie w ziemię – tak miała przebiegać katastrofa rządowego tupolewa pod Smoleńskiem. Prof. Kazimierz Nowaczyk, który przybył z USA do Polski, przedstawił najnowsze wyniki swoich badań na dzisiejszym posiedzeniu sejmowego zespołu ds. katastrofy smoleńskiej.

W kokpicie rządowego tupolewa miał miejsce wybuch, poprzedzony usterkami obu radiowysokościomierzy. Awarii uległy także klapy skrzydła, a przegrzaniu silnik Tu- 154M – mówił dziś w Sejmie przewodniczący ekspertów zespołu smoleńskiego prof. Kazimierz Nowaczyk. Wyniki swoich najnowszych badań przedstawił podczas posiedzenia zespołu parlamentarnego badającego katastrofę smoleńską. Po raz kolejny są one zupełnie rozbieżne z oficjalną wersją przyczyn katastrofy przedstawioną w raporcie komisji Millera.

Prof. Nowaczyk wraz z innymi naukowcami dokładnie przeanalizował m.in. zachowanie silnika. Ich zdaniem, przed katastrofą nastąpiła jego awaria. – Uległ jej pierwszy agregat, co spowodowało wyłączenie części urządzeń. Chwilę później system przełączył się na dwa pozostałe agregaty, które również przestały działać. Samolot stał się kompletnie niesprawny – mówił prof. Nowaczyk. Seria awarii miała miejsce na wysokości ponad 30 m.

Pytany o możliwą przyczynę awarii powiedział, że zderzenie z brzozą nie mogłoby do nich doprowadzić. - Zresztą przecież samolot nie zderzył się z żadnym drzewem. Charakter uszkodzenia lewego skrzydła oraz wysokość baryczna zapisana w tym miejscu na rejestratorach świadczy o tym, że tupolew przeleciał nad brzozą - dodał.

Prof. Nowaczyk podkreślił także, że rozkład szczątków samolotu i ułożenie burt kadłuba po katastrofie przemawia za hipotezą wybuchów. - Znajduje ona coraz więcej potwierdzeń i jej prawdopodobieństwo wzrasta – powiedział