NIEZALEŻNA TELEWIZJA DRUGIEGO OBIEGU - Platforma Wideo Gazety Polskiej

ZOBACZ film z monitoringu. Potwierdza się wersja Niezaleznej...

Kanał YouTube: Pomorska Policja
Program: Informacje,

Rzecznik komendanta głównego policji Mariusz Sokołowski przyznał, że to nie kibice Ruchu Chorzów pierwsi zaatakowali Meksykanów. Potwierdził w ten sposób informacje portalu niezalezna.pl, który jako jedyny od początku podawał, kto był prawdziwym prowodyrem zajść na plaży w Gdyni.

Wirtualna Polska podaje: "Rzecznik komendanta głównego policji Mariusz Sokołowski tłumaczy, że wbrew wcześniejszym relacjom świadków, to nie kibice Ruchu Chorzów pierwsi zaatakowali Meksykanów. Ze wstępnych ustaleń wynika, że siedmiu Meksykanów zaczepiało ludzi na plaży, a kiedy zaczepili kibiców doszło do utarczek słownych, szarpaniny i bijatyki z użyciem groźnych przedmiotów takich jak potłuczone butelki".

To dokładne potwierdzenie informacji, jakie od rana podawał portal niezalezna.pl. "Meksykańscy żołnierze wypili tyle, że zaczęli zaczepiać polskie dziewczyny, w sposób mało wyszukany. – Jedna z nich odepchnęła molestującego ją marynarza, na co ten uderzył ją w twarz. Jeden z kibiców ruszył na niego. W czasie starcia Meksykanin dźgnął go czymś ostrym. Kibic trafił do szpitala - opowiada nam świadek wydarzeń. Także drugi z kibiców trafił tam trafiony ostrym narzędziem" - pisaliśmy.

W przeciwieństwie do nas inne media urządziły nagonkę na polskich "kiboli", zarzucając im rasistowską napaść na niewinnych obcokrajowców.

Mimo oświadczenia rzecznika policji politycy wciąż atakują "pseudokibiców". Prezydent Gdyni Wojciech Szczurek przedstawił dziś meksykańskich żeglarzy jako ofiary brutalnego ataku: "Nie chcemy, żeby wybryki bandyckie przekreśliły czy utrudniały przyjaźń. Miałem okazję z kapitanem spotkać się z poszkodowanymi marynarzami, wyrazić im słowa wsparcia i słowa wdzięczności, że wśród cierpień zachowują dobry nastrój".

Także minister spraw wewnętrznych Bartłomiej Sienkiewicz od początku wiedział, kto jest "winny". "Pseudokibice to zdziczała część społeczeństwa" - powiedział Sienkiewicz i oświadczył, że nie ma zamiaru rozstrzygać, kto kogo pierwszy popchnął czy obraził bo jest to „drugorzędne”.