Skip to main content

Czy Trump uzna wyrok Sądu Najwyższego ws. wyborów? Sakiewicz: „Nie ma wyjścia”

TVP INFO - Michał Rachoń #Minęła 20 - Czy Trump uzna wyrok Sądu Najwyższego ws. wyborów? Sakiewicz: „Nie ma wyjścia” Co się wydarzy w USA? – spytał gościa prowadzący Michał Rachoń. Na pewno długotrwała batalia sądowa z wieloma skandalami, pokazującymi zupełnie bezczelne fałszerstwa, bo o takich już mamy sygnały, że osoby nieżyjące masowo głosują – odpowiedział Sakiewicz. Czy osoby, które nie wysyłały głosów, za nich ktoś zagłosował. To się da w jakiejś części sprawdzić. Pytanie – czy spowoduje to np. unieważnienie, czy przeliczenie ponowne, czy odrzucenie poszczególnych głosów. Nie wiem, jakie mogą być decyzje Sądu Federalnego czy sądów stanowych w tej sprawie, ale samo przeliczenie głosów musi rodzić jakieś konsekwencje. Chodzi nie tylko o to, żeby jeszcze raz tę samą kupkę policzyć, ale żeby sprawdzić, czy głosy na danej kupce wszystkie są ważne i czy powinny być oddane. Więc być może sądy będą ujmowały z tej kupki jakieś głosy. A jest pytanie, które już zupełnie mrozi prawników – czy jest możliwe np. powtórzenie wyborów w jakimś stanie, gdyby się okazało, że te głosy są niemożliwe do ustalenia. [...] Dzwoniłem do różnych znawców polityki amerykańskiej, i zdaje się, że wszyscy mają te sam problem. A rzecz dotyczy dokładnie czterech stanów. Więc zamieszanie może być ogromne i wyniki mogą być bardzo różne - zastrzegł. Redaktor dodał, że w przypadku, „jeżeli by Sąd Najwyższy USA rozstrzygnął, że wygrał Joe Biden, to Donald Trump by nie miał wyjścia, tylko musiał uznać by ten werdykt”. - Dlatego że on sam mianował wielu tych sędziów i teraz w jakiś sposób miałby podważać ich werdykt. Nawet gdyby miał realne powody, to wiarygodność tego byłaby niewielka. W przypadku przegranej Bidena, sprawa jest bardziej skomplikowana. Bo on zawsze może twierdzić, że to ludzie Trumpa go pozbawiają władzy. I być może nie będzie chciał uznać tego wyniku, a już na pewno jego zwolennicy. Tworzy to gigantycznie zamieszanie. Ale Trump ostrzegał przed tym zamieszaniem. Mówił, że sposób rozsyłania tych kopert, sposób przeliczania, uznawania głosów za ważne, i jeszcze wielokrotnie zmieniany, budzi najwyższe wątpliwości. I było wiele ostrzeżeń jeszcze przed wyborami o przygotowywaniu fałszerstw. A więc nie można powiedzieć, że Trump przed tym nie ostrzegał i się tego nie spodziewał. Pytanie – dlaczego tyle demokratycznych gubernatorów i prezydentów miast poszło na to. To znaczy – dlaczego podjęli takie ryzyko tego ogromnego bałaganu.