Skip to main content

Pociąg horror - PKP do prokuratury!

W wyniku awarii lokomotywy uczestnicy II Wielkiego Wyjazdu na Węgry nie mogli kontynuować podróży powrotnej. Wracając do Polski utknęli pod Budapesztem. Gdy tylko pociąg wyjechał z Budapesztu, awarii uległa lokomotywa. Ze względu na niekorzystne warunki atmosferyczne, a przede wszystkim z powodu dużego mrozu ruch był sparaliżowany.
Jednym ze skutków awarii lokomotywy był poważny problem z zasilaniem, a przede wszystkim brak ogrzewania. Uczestnicy Wielkiego Wyjazdu na Węgry musieli całą noc czekać aż zostanie podstawiona nowa lokomotywa.
"Przez całą noc nie było ogrzewania. Pociąg miał 6 godzin opóźnienia. W niektórych wagonach po tym jak wyruszyliśmy nadal nie było ogrzewania a w kilku wagonach padły systemy hamulcowe i trzeba je było wyłączyć. Jesteśmy zmęczeni i wykończeni - relacjonowała na bieżąco Katarzyna Pawlak, dziennikarka GPC, jadąca pociągiem z Węgier.
"Jechała też z nami też dziewczyna w 8 miesiącu ciąży. Ktoś z innego wagonu chciał dać jej swój koc, który stał się dobrem mocno deficytowym. Konduktor przyłapał przemytnika na gorącym uczynku. Jak mi tłumaczył: zgodnie z przepisami ilość kocy i pościeli w każdym wagonie musi się zgadzać i nie można ich roznosić swobodnie po pociągu. Doszło do kuriozalnej sytuacji, w której trzeba było przemycać koce i się z nimi przemykać przez zimny i ciemny pociąg. Gdybym tego nie widziała na własne oczy ciężko byłoby mi w to uwierzyć. Kompletny absurd dorównujący narracją dziełom Mrożka czy Bareii. Tylko nikomu nie było do śmiechu" - mówiła Katarzyna Pawlak.
"Sprawa trafi do prokuratury. PKP zapewniło warunki niebezpieczne dla podróżujących" – zapowiedział Ryszard Kapuściński prezes klubów „GP” .
"Dwa wagony nie mają hamulców, zaczęły się palić. Musieliśmy podjąć decyzję, czy siedzimy tam pod Budapesztem i zamarzniemy, czy jedziemy bez hamulców. Kolejarze podjęli decyzję, że jedziemy. Niektóre wagony miały o dwa tygodnie przedłużoną gwarancję, po to tylko żeby je podpiąć i mogły jechać do Budapesztu. Po powrocie mają być zezłomowane. Będziemy domagać się zwrotu pieniędzy. Zgłosimy również tą sprawę do prokuratury" –powiedział portalowi niezalezna.pl Ryszard Kapuściński.