Liczba osób, które przyszły na sobotni kiermasz zorganizowany przez 8-letnią Asię, przeszła wszelkie oczekiwania. Zaskoczenia nie kryła dziewczynka, która sama postanowiła zbierać pieniądze na pomoc dla swojej chorej mamy. – Nie spodziewałyśmy się, że tak dużo osób przyjdzie i nam pomoże – powiedziała Asia, dodając, że organizowała „zwyczajny kiermasz, a nie motory i zamek dmuchany”. – Nie wiedziałam, że będzie aż tyle rzeczy – dodała.
Wszystko zaczęło się od kartki z taką treścią: "Mam na imię Asia. Zbieram na leczenie i rehabilitację mojej mamusi. Zachęcam do zakupów i pomocy. Przygotowałam loterię – losy po 1 zł, 2 zł, 5 zł. Nagrody do wyboru” – napisała dziewczynka, dodając, że ma do zaoferowania zabawki, artykuły szkolne, ubrania oraz buty. Pojawiło się mnóstwo osób, firmy, lokalna pizzeria. Było tyle chętnych, by przybyć na kiermasz, że drogi dojazdowe do osiedla były zakorkowane. Pomóc musiała poznańska drogówka. Przyszły również osoby z własnymi przedmiotami. Do kupienia były zabawki, ubrania, jedzenie. Można było również zafundować sobie przejażdżkę motocyklem. Po podliczeniu wszystkich datków okazało się, że w sumie zebrano ponad 100 tys. zł.
Redakcja vod: Przypominamy, że Asia wymyśliła ten osiedlowy kiermasz, żeby zebrać pieniądze na leczenie schorowanej mamy, której ZUS zabrał rentę. Jak to całe wydarzenie skomentowała mama Asi?
„Kocham mamę jak stąd do kosmosu, bo ten się nie kończy. Ja też tak ją kocham. Ona zawsze tak mi mówiła. Skarb, ale ja o tym wiedziałam, że jest skarbem. Bardzo się cieszę, że ona mi dała tę nadzieję – mówiła wzruszona pani Anna.
My się powstrzymamy od komentarza, bo musielibyśmy coś wspomnieć o orzecznikach z ZUS-u. Ważne, żeby pomoc dla p. Anny nie była jedynie incydentalna. Chyba nie będzie, bo w necie zbiórka trwa nadal - pomagam.pl.