Przejdź do treści

Marek Nowakowski w Klubie Ronina


Marek Nowakowski jest równie dobrym gawędziarzem jak pisarzem. Na samym początku spotkania stwierdził, że „człowiek pisze, a gdy już napisze to nie ma nic do powiedzenia” ... po czym zaczął mówić.

Autor opowiedział o swoich ostatnich dokonaniach. Zaczął od umiejscowienia w czasie książki pt.”Pióro”. Czas kiedy wchodził w warszawskie środowisko literackie, opisywany w tej książce, był to okres chwilowej odnowy po październiku 1956 roku. Czas zmian i nadziei na lepsze. Tytuł książki „Pióro” rozszerzył o podtytuł „Autobiografia literacka”.

Opowiedział o tym jak pisząc wspomnienia ze swej młodości zaczął sięgać coraz dalej wstecz. Powstały opowiadania: „Uniwersytet”, „Mues”, „Proces poszlakowy”. Te wspomnienia, sięgające w czasy dawniejsze niż opisane w „Piórze”, Marek Nowakowski obiecał wkrótce wydać, pod wspólnym tytułem „Dziennik podróży w przeszłość”. O swoich książkach Autor powiedział, że jest to czas umarły, przeszłość. Mówił jednak o nich jak o czymś wciąż żywym i dla siebie ważnym.

Nawiązując do swoich planów, Marek Nowakowski wspomniał, że ostatnio próbuje pisać o sylwetkach ludzi kultury, ale też i takich, którzy byli dla niego w jakiś sposób ważni i którzy, według niego, powinni zaistnieć we wspomnieniach z tamtych dawnych czasów. Jako kryterium literackie Autor przyjął własną wiedzę o tych ludziach i o faktach, o których pisze. Wśród opisywanych znaleźli się m.in. Leszek Prorok, Zygmunt Kubiak, Felicja Krance czy Paweł Mayewski.

Opowieści Marka Nowakowskiego przypominają luźną rozmowę, gawędę z przyjaciółmi przy stoliku kawiarnianym. Mówią o ludziach i miejscach. Taki też charakter miały odpowiedzi Autora na pytania zadawane przez uczestników spotkania. Pojawiały się w nich kolejne postacie, również z półświatka, a nawet ze świata wielkich afer. Każde pytanie "odkorkowywało" miejsce w pamięci, pozwalając wydobyć się potokowi wspomnień. W słowach Nowakowskiego wyczuwało się żal za ludźmi z dawnych lat, barwnymi i ciekawszymi niż współcześni. O sobie powiedział, że jest z tamtej epoki.

Książka Marka Nowakowskiego pt. „Pióro” cała jest jak gawęda. Czytając ją można się „zasłuchać” we wspomnienia Autora o zdarzeniach jakże odległych, a opowiadanych tak jakby się wydarzyły wczoraj.
Relacja portal Blogpress.pl