Skip to main content

Niesamowite bestialstwo Niemców wobec polskiego lekarza! Dr Łuczewski walczy o pamięć o nim


Niesamowite bestialstwo Niemców wobec polskiego lekarza! Dr Łuczewski walczy o pamięć o nim Lekarz Franciszek Witaszek ratował polskich żołnierzy rannych w bitwie nad Bzurą, a potem stanął czele okręgu tajnej organizacji „Odwet”, która prowadziła działania dywersyjno-sabotażowe przeciwko Niemcom. Uzyskał ich zgodę na prowadzenie praktyki lekarskiej w Poznaniu i pod jej przykrywką kierował „Odwetem”. Gdy go złapali, został ścięty, a jego głowę Niemcy umieścili w słoiku z napisem „Głowa inteligentnego polskiego masowego mordercy”. Małym dzieciom Witaszka sfałszowano metryki i wychowywano je na Niemców. Na rzecz upamiętnienia bohatera działa lekarz i muzyk dr Łukasz Łuczewski, który był gościem Piotra Lisiewicza w „Wywiadzie z chuliganem” w Telewizji Republika. 
„Głowa inteligentnego polskiego masowego mordercy” – taki napis na słoju z formaliną umieścili Niemcy. Odcięta gilotyną głowa należała do wybitnego polskiego lekarza Franciszka Witaszka, który był szefem okręgu poznańskiego organizacji „Odwet”. Niemcy z przerażeniem odkryli, że pod przykrywką lekarskiego gabinetu Witaszek produkował nie tylko materiały wybuchowe, ale i trucizny służące likwidacji katów Wielkopolski. – On zginął, a dwie najmłodsze, kilkuletnie córki Witaszka, uprowadzono, by ze zmienionym nazwiskiem wychowane zostały na Niemki – mówi dr Łukasz Łuczewski, młody lekarz, muzyk i krewny generała Władysława Andersa, który uparcie walczy o pamięć o Witaszku.

Różaniec, książeczka do nabożeństwa oraz pistolet leżą na biurku przed Franciszkiem Witaszkiem – tak wygląda obraz malarza Jerzego Oleksiaka. Powstał on z inspiracji dr. Łukasza Łuczewskiego, kuratora wystawy „Ludzie Cogito”. Jak mówi Łuczewski, obraz pokazuje moment, gdy Witaszek podejmuje decyzję, czy podjąć tę formę walki z Niemcami. Wiadomo, że pytał o radę biskupa Walentego Dymka. „Gdy naród jest mordowany, musi się bronić wszystkimi możliwymi środkami, nawet trucizną” - odpowiedział mu duchowny.
To był najtrudniejszy moment w jego życiu. Był przecież ojcem piątki dzieci, a gdy rozpoczynał konspiracyjną działalność, jego żona była w ósmym miesiącu ciąży. I był cywilem, nikt nie wymagał od niego takiego poświęcenia. Mógł robić inne rzeczy, leczyć ludzi, modlić się. A jednak wybiera walkę - organizowanie laboratoriów, bo ma wiedzę z zakresu nauk chemicznych i fizycznych, pozwalającą wyprodukować broń, która może pomóc w wyzwoleniu Ojczyzny. To bardzo inspirująca postać - mówi dr Łukasz Łuczewski.